Hieronim Michalski - "Alfabet oczu" - Zet numer 20 -1935 rok

W poezji s. Piętaka syna wsi, nagromadzenie wrażeń związanych z przyroda i po prostu bez liku narastających w przypływie wzruszeń wywołanych przez przyrodę – ma charakter głębszy od urzeczonej kontemplacji; nie tyle nawet w tym znaczeniu, ze pejzaże występują jako symbole wewnętrznych przeżyć, ile że właśnie pod wpływem doznań od zewnątrz poeta odnajduje, stwierdza przyrodę w samym sobie/ W ten tajemny, w najwyższym stopniu tkwiący w pierwotności sposób, przyroda u Piętaka nie istnieje jako cos poza obrębem ludzkiej struktury, jako cos wyłącznie zewnętrznego – a zatem również granica miedzy człowiekiem a przyrodą przesuwa się z zewnątrz w głąb człowieka. I to jest właśnie źródło, z którego wypływa rozbiegany chaos, przedziwne powikłanie – niemożliwe do rozdzielenia – przeżyć psychicznych z wrażeniami wynikającymi z owej współzależności człowieka i przyrody. Daje to swoiste zabarwienie liryczne wierszom Piętaka, mającym niekiedy charakter bezkształtnego wylewu, nie normowanego piętrzenia się szczegółów podpadających niezwykłej wrażliwości chłonnej wyobraźni poety. Stąd forma tych wierszy, jakże niepodobna i odbiegająca od tradycyjnego typu, występująca jako nowoczesny zreformowany wersetu, najbardziej odpowiadający tym falującym rozedrganym wylewom uczuć.

Jan Śpiewak - Testament poetycki Stanisława Piętaka

Alfabet oczu to pierwsza, tragiczna podróż wstecz, to wydzieranie z oczu zmór młodości. Zmora nigdy nie odejdzie, będzie istnieć, rozwijać się, spoglądać na niego uważnie, tropić, prześladować. W kraterze nagłego wybuchu poezji wszystko dzieje się jednocześnie. Wszystko jest w pędzie, w nieustannej pogoni metafory, jak błyskawice nagłych spięć w czasie burzy, prześwietlają wiersze, dodają im niezwykłości, przyspieszają dynamikę biegu, łączą i przecinają różne czasy: przeszłości wydobytej ze wspomnień i czasu tworzenia. Stąd wielopłaszczyznowość jego wizji, jak sam je niejednokrotnie w wierszach nazywa. Nieustanny pęd przyrody przeraża poetę, chciałby zatrzymać ten pęd: „…Zostawcie niebo na tym samym miejscu” – woła poeta. (noc letnia).

Lata głodu domagają się wypowiedzi, samookreślenia. Pisze o tym w w wierszach „Dzień z igieł” i „Głodzie":

Stanisław Gębała - Pejzaże poetyckie Piętaka

„Tworzenie dla układania pięknych, lotnych jak powietrze zdań, dla zdziwienia się z samej gry słów- jakże to mało i jakże nie dla mnie. Bo ja nigdy nie byłem poetą „formy”, lecz rewelatorem życia duchowego”

W tych słowach Stanisław Piętak zawarł określenie celu swej twórczości poetyckiej. Czy cel ten osiągnął? Nie. Nie stał się „rewelatorem życia duchowego”. Nie udało mu się także uniknąć niebezpiecznej pokusy „układania pięknych, lotnych jak powietrze zdań”, przeciwnie- często grzęznął w wielosłowiu, pławił się w metaforach, upajał obrazami kreślonymi przez jego własne pióro, zachłystywał równego rodzaju „poetycznościami”. Cytowana na wstępie deklaracja pozostała tylko gołosłowną deklaracją, jak zresztą tyle innych jej podobnych. Pozostała czczą deklaracją rażącą w dodatku swym maksymalizmem i nie sprawdzonym skalą talentu przekonaniem o nieograniczonych możliwościach twórczych jej autora.

Wiesław Szymański - Krwawiący widzeniami mózg - Twórczość 1967 r.

Przedwojenna lirykę S. Piętaka wyznaczają trzy płaszczyzny. Dwie pierwsze są pokrewne – to szereg motywów obsesyjnych („mózg”, „krew”, „sen”) i szereg obsesyjnych tematów („gorączka”, „dzieciństwo”, „głód”, „miłość”). Płaszczyzna trzecia jest natomiast obrazowanie, które m.in. pozwoli ukazać do jakiego kontekstu literackiego odwoływała się liryka Piętaka. Usprawiedliwić jeszcze należy samo określenie „obsesyjności” dlatego, że wymienione motywy występują w każdym wierszu Piętaka, często po kilka razy (SA wypadki, że i po kilkanaście). Świadczy to nazbyt wyraźnie, że twórczość tego poety jest wyrazem powracających doznań – zamkniętego kręgu, z którego widocznie nie sposób było znaleźć wyjścia. Trudność podstawowa tkwi w tym: który z motywów obsesyjnych uznać za najważniejszy, jeśli liczbowa częstotliwość każdego z nich jest taka sama? Odwołać się tu trzeba do zdrowego rozsądku czy raczej do praw anatomii. W tym wypadku staje się oczywiste, że najważniejszym organem biologicznym człowieka jest miejsce, w którym skupiają się i rodzą bodźce naszego postępowania i działania – mózg. Zobaczymy od razu, w jakich kontekstach spotykamy ten właśnie motyw w liryce Piętaka. „Żelazny pociąg wywiózł w spoconych szybach słońce, chmury i mój mózg”, „znów pociąg rozwoził po mózgu powódź krów i powódź koni”, „Tę noc wszyły mi słupy w mózg parzącym puklem drutów”, „Pokłutym mózgiem rozbiłem w siwa ślinę martwej ciszy dzban”, „Szyny przebiły potem mózg muzyka szklanych drutów”, „Uciszyłby się może w mózgu rozszlochany oczu sznur”, „Na chwile odrzuć oczy i krwawiący widzeniami mózg”, /…/, „Uratuj, uratuj pocięty na płaty fioletowy mózg”, /…/ „Krwawiło się niebo jak mózg”, /…/, Przerzynają mózg czarne i czerwone piły, /…/, „Zwalony śliną śnieg w rudych bruzdach się kuli jak strzaskany o rozpacz, rozwłóczony wiatrem mózg”, „Krew brocząc z jego nóg opętała mózg sycząca łuną”.

 

Piotr Piętak - Stanisław Piętak - trzecia śmierć poety

Nie wiem jak zacząć ten artykuł, nie wiem bo każde zdanie będzie brzmiało – czego się obawiam, a co jest nieuniknione – nieprawdziwie, czy syn ma prawo pisać o ojcu, przypominać jego sylwetkę i twórcze dokonania? Przecież pachnie to z daleka rodzinnymi pretensjami pod adresem dzisiejszych dyktatorów literackich mód, których oglądam czasami w TVP Kultura i którzy sprawiają wrażenie, ze literatura polska – oprócz Miłosza a i w to wątpię – jest dla nich ziemią nieznaną. Wystukawszy poprzednie zdanie na ekranie komputera wiem, ze powinienem je wykreślić, ale nie wykreślę, bo chce napisać nie o moich pretensjach, ale o prawdziwym skandalu związanym z funkcjonowaniem naszego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Jak sama nazwa wskazuje ministerstwo to powinno upowszechniać wiedzę na temat naszej tradycji literackiej, teatralnej, muzycznej to znaczy powinno przypominać – w odpowiednim czasie – o istnieniu w naszej historii kultury twórców już zapomnianych, tak jak mój ojciec. Gdy np. mija 100 lat od śmierci czy urodzin danego pisarza czy kompozytora, to – po to zatrudnia się urzędników, po to płaci ciężkie pieniądze za ekspertyzy – z inicjatywy ministerstwa ta data powinna być w jakiś sposób upamiętniona, nie jakąś akademią ku czci czy czymś podobnym, ale przynajmniej artykułem opublikowanym na portalu internetowym MKiDN. W 2009 roku minęła setna rocznica urodzin Stanisława Piętaka - 1909 -1964 - i ministerstwo nie zauważyło tej daty czyli wykreśliło poetę z Dziedzictwa Narodowego. Już słyszę głosy protestu, urzędnicy nie są od ratowania pamięci o zapomnianych twórcach, jeżeli są zapomniani to znaczy, że byli kiepskimi pisarzami, poetami i to sami czytelnicy wykreślili ich z polskiej kultury. Otóż zgodziłbym się z taka diagnozą (ale też nie do końca), gdyby analogiczna sytuacja wydarzyła się przed upowszechnieniem się cywilizacji Internetu, czyli wtedy gdy książki były jeszcze kupowane i czytane, kiedy istniało zjawisko zwane kulturą literacką.