Jan Śpiewak - Testament poetycki Stanisława Piętaka

Alfabet oczu to pierwsza, tragiczna podróż wstecz, to wydzieranie z oczu zmór młodości. Zmora nigdy nie odejdzie, będzie istnieć, rozwijać się, spoglądać na niego uważnie, tropić, prześladować. W kraterze nagłego wybuchu poezji wszystko dzieje się jednocześnie. Wszystko jest w pędzie, w nieustannej pogoni metafory, jak błyskawice nagłych spięć w czasie burzy, prześwietlają wiersze, dodają im niezwykłości, przyspieszają dynamikę biegu, łączą i przecinają różne czasy: przeszłości wydobytej ze wspomnień i czasu tworzenia. Stąd wielopłaszczyznowość jego wizji, jak sam je niejednokrotnie w wierszach nazywa. Nieustanny pęd przyrody przeraża poetę, chciałby zatrzymać ten pęd: „…Zostawcie niebo na tym samym miejscu” – woła poeta. (noc letnia).

Lata głodu domagają się wypowiedzi, samookreślenia. Pisze o tym w w wierszach „Dzień z igieł” i „Głodzie":

Nie znam w całej poezji polskiej tak prawdziwego opisu głodu. Wiersze Dzień z igieł i Głód dorównują Chlebnikowskim opisom głodu. A dla mnie to najwyższa poetycka ranga. Wspomnienia pierwszej choroby i pierwszej miłosci, a właściwie zdrady miłosnej, bezustannie szarpią wyobraźnią poety. Trapi obraz przejeżdżającego pociągu. Jest konkretny i smoczy.

Jan Śpiewak - Testament poetycki Stanisława Piętaka