Powiśle poetów - wspólny pokój na Dobrej 9

Czy ktoś opisze życie poetów z wspólnego pokoju na Dobrej w latach 1934 -1935, gdzie żyli i tworzyli Łobodowski, Michalski, Domiński, Piętak, Mrozowski? Któż o tym jeszcze pamięta, kto pochyli się nad życiem „tragicznego pokolenia” nad poetami, których losy były tak różne ale jednocześnie mający wspólny mianownik: tragiczną śmierć. Bronisław Ludwik Michalski popełnił samobójstwo w 1936 roku. Stanisław Piętak w 1964 roku. Henryk Domiński zginął w 1940 roku we Lwowie, zakatowany najprawdopodobniej przez oprawców z NKWD. Był kurierem dowództwa AK. Czechowicz patron pokoju i opiekun poetów z wspólnego pokoju ginie od wybuchu bomby lotniczej w Lublinie w pierwszych dniach wojny. To tutaj krzyżowały się ścieżki prawie całej warszawskiej i wileńskiej cyganerii poetyckiej. Bywał tu i dyskutował Władysław Sebyła, który zginął w Katyniu i Artur Rzeczyca, zamordowany w 1940 roku w getcie w Lublinie. Pokój na Dobrej był poetyckim tyglem, w którym w trakcie dyskusji wykluwały się nowe idee poetyckie. O „wspólnego pokoju” na Dobrej 9 w którym o poezji dyskutowali żagaryści z poetami II awangardy krążyły legendy, to przecież tu Czechowicz z Miłoszem planowali wydawanie pisma pod tytułem „Zmowa”. Fascynujący pomysł, wart przypomnienie. Zobaczmy plan organizacyjny pisma. Jest zdumiewająco precyzyjny.

~~

  1. Pismo jest w zasadzie miesięcznikiem.
  2. Pismo jest wydawane przez grupę siedmiu: Czechowicz, Domiński, Maśliński, Miłosz, Piętak, Putrament, Zagórski.
  3. Ścisły komitet redakcyjny stanowią: Czechowicz, Miłosz, Zagórski. Oni układają całość numeru i pilnują wykonania go w druku. Również oni podpisują pismo jako komitet redakcyjny (ze względu na Ew. finanse).
  4. Kierunek pisma: do pewnego stopnia eklektyczny, ale w granicach nowoczesności. Nie walka programowa z tymi pismami, ale równocześnie też nie przemilczenie, a napiętnowanie okropności, które drukują. Charakter niebojowy. „Skamander” się będzie po prostu przemilczało. Podobnie zresztą „Okolicę Poetów” i „Kamenę”. Natomiast pismo musi nabrać odcień „zachodniości”. Więcej będą je obchodziły sprawy poruszane w „Bifur” lub „Cahier du Sud” niż „Skamandra”
  5. Pismo będzie zawierało wiersze oryginalne siódemki i ewentualnie prozę oraz artykuły. Poza tym duży nacisk zostanie połozony na dział przekładów, przy czym w doborze ich decydować będą nie względy „narodowościowe”, ale walory dzieła tłumaczonego i jakość przekładów. Również zamieszczane będą artykuły tłumaczone i rozprawki teoretyczne.
  6. Zasadniczo pismo będzie literackie, ale od czasu do czasu dopuszczalne będzie zamieszczanie w nim rzeczy o charakterze eseju (Huxley, Cassou), niekoniecznie ściśle literackie.
  7. Pismo oparte jest na programie I.F.A. A więc Irracjonalizm (ale na trzeźwo bez egzaltacji), Formalizm (ale nie zapoznający wartości pozaformalnych), Anarchizm (ale bez przesady, raczej wyłączający szereg układów socjalnych, niż przeciwstawiający się im).
  8. Pismo nie ujawnia swego credo. Musi ono być widoczne z treści numerów.
  9. Proponuje się układ numeru następującej kolejności: kronika, artykuł teoretyczny, poezje i przekłady, recenzje, noty. Zaczynać od kroniki, ponieważ ona nadaje pismu charakter periodyku złączonego z biegiem życia, o co, mimo wszystko, będzie nam jednak chodziło.
  10. Technikalia: numer ma stron 32 zwykłej szesnastki, papier w dobrym gatunku, ale nie ilustracyjny. Po co to? W razie potrzeby ilustracji można dać wkładkę, czcionka spokojna, na interliniach. W recenzjach i notach może być bez interlinii.
  11. Współpracować mogą tylko ludzie zaproszeni przez siódemkę, a gdyby ktoś bez zaproszenia nadesłał genialna pracę, zaprosi się go pro forma post factum. Ten punkt programu pozwoli opędzić się przed natrętami grafomańskimi, tudzież przeprowadzić numerus Nullu.
  12. Pismo ze względów finansowych będzie drukowane w : Wilnie, prawdopodobnie w drukarni Grafika. Fundusz wydawniczy pisma tworzą miesięczne składki siódemki, 20 złotych polskich. Poza tym pismo przyjmuje darowizny, subwencje i dotacje zarówno publiczne jak i prywatne…
  13. Proponuje się zaproszenie do stałej współpracy J. Stępowskiego, B. Micińskiego, B. Kuczyńskiego, W. Gombrowicza, T. Bujnickiego, J. Brzękowskiego, J. Iwaszkiewicza.
  14. Proponuje się tłumaczenie następujących autorów:
  15. Proponuje się tłumaczenie prac teoretycznych
  16. Proponuje się traktowanie not z całą starannością. Winny być sformułowane należycie, piekne stylowo, celne. Może nawet podpisywane przez autorów, podobnie jak w „Linii”
  17. Humor w pracy powinien wyrównywać powagę jej owoców. Proponuje się więc rozdanie wewnątrz siódemki godności bardzo godnych.
      • Czechowicz – król litewski, cesarz encyklopedii,
      • Domiński – uksiążęcony hrabia na Habsburgu
      • Maśliński – Wielki Komtur Kolumny,
      • Miłosz – Brat Straszny,
      • Piętak – Wielki Szpitalnik,
      • Putrament - Święty Jerzy Nawszelkiwypadek,
      • Zagórski – Szyderczy Infant.
  18. Wszystkie wiadomości komunikowane będą wszystkim członkom zespołu drogą korespondencyjną poprzez biuletyn, który będzie wychodził jako maszynopis w trzech egzemplarzach (dwa dla Wilna i jeden dla Warszawy). Biuletyn będzie wysyłany wileńczykom na adres Maślińskiego i Miłosza.

~~

 

Czechowicz napisał manifest poetycki grupy „Zmowa”. Przytaczamy poniżej całość manifestu.

 

~~

„Sztuka, to najwyższy wyraz samouświadomienia ludzkości. Poeta tworząc dzieło, odbiorca zaś przeżywając je – odnajdują wyrażony w symbolu artystycznym obraz własnego ja. Sztuka jest synonimem bytu.
Sztuka winna wyrażać epokę, winna być jej syntezą, nie zaś fragmentem. Dzieło sztuki – mikrokosmos odbijający epokę.
Nie ma stałych wartości poetyckich. Każda rzecz, każdy element może być cenny poetycko i może być bezwartościowy. Cenny jest tylko nieustanny ogólny procez zmiany wartości poetyckich, jako odpowiednik zmiany, postępu, czy po prostu historii ludzkości.
Styl epoko jest amalgamatem. Składa się nań wypadkowa kanonów estetycznych jednostki najbardziej pod względem sztuki uświadomionych oraz wymagań jakie stawia sztuce najwyższa kulturalnie warstwa społeczna.
Nie ma prawd, które by przetrwały, która je stworzyła.
Dążyć do świadomego stosunku do narzędzia i zadań poezji. Poezja jest sztuka pośrednią, bowiem tłumaczy wzruszenia twórcy na system słow i pojęć, stanowiących całość autonomiczną w relacji do impulsu, który je stworzył.
Przeżycie poetyckie jest równo tyle warte, ile wart jest jego artystyczny wyraz, a samo w sobie nie ma wartości dla sztuki. Bezpośredniość w poezji to żałosne nieporozumienie, wiodące do banału (lepiej lub gorzej okraszonego) do przypadkowości, prozaiczności.
Całość poetycką należy organizować świadomie. Każdy element musi mieć w niej swoja funkcję nieprzypadkową (oto dlaczego w dobrym wierszu, czytanym kilkakrotnie, odnajdujemy nowe piękności – wykrywamy formułę funkcji elementów). Powtarzam, każdy element musi mieć w utwore swoja funkcję, konkretny, niepowtarzalny cel (nie tradycja!, nie automatyzm!).
Twórca powinien dostarczyć odbiorcy wzruszeń wyższego rzędu niż te, które mu daje poezja wczorajsza, oparta na wydoskonaleniu spojrzenia na świat odbiorcy. To jest bowiem cecha odróżniająca epigonizm od twórczości.
Poeta jest tyle wart, ile wniesie do poezji. Jeśli idzie za Mickiewiczem – Est zerem (chyba, ze go przewyższy…).
Gardzę awangardą, ponieważ jej postawa artystyczna i moralna jest powierzchowna i jednostronna. Gardzę skamandrytami, bo nie maja żadnej postawy…Skamander spłycił i zabagnił spojrzenie poetyckie i stosunek do poezji w Polsce odrodzonej. Jego programowa bezprogramowość oznaczała zdanie się na sprawy sztuki, jaki głębszej postawy moralnej wobec własnych zadań. Póki dopisywał młody wiek, „Skamander” miał rolę neutralną. Dziś jest rozsadnikiem artystycznego wstecznictwa, zaściankowości i parafii. Fakt, że Wierzyński i Tuwim znani sa w całej Europie kulturalnej, nie przesądza, że są to poeci europejczycy. Fakt, o którym mowa, dowodzi tylko, ze p. Koerner- Karbowska tłumacząca ich na języki kulturalnego świata jest dobra tłumaczką. „Skamander” w historii kultury polskiej: uwielbienie bezmyślności (aintelektualizm), dojutrkowości, naskórkowości pierwszego wrażenia (w gruncie rzeczy to impresjoniści poetyccy). W sumie – tańcząca bezmyślna Europa pierwszych lat po Wielkiej Wojnie.
Tuwim – materiał do analogii z Syrokomlą, Brodzińskim, Naruszewiczem, nie zaś źródło poetyckich emocji.
Co do awangardy krakowskiej, to ta, przerzucająca punkt ciężkości swego stosunku do sztuki na stronę techniczną, sama podcięła gałąź na której, siedziała. Jej droga jest ścieżką. Obok Przybosia nie ma miejsca. Miejsce jest tylko za nim. Przyboś to walor przybosioidy – ohyda.”.
~~

„Zmowa” nie powstała. Szkoda. Jednak te dyskusje, poczucie, że poeci z Wspólnego Pokoju na Dobrej 9 wyrażają epokę rozpadu klasycznych wartości, epokę „nocy długich noży” i procesów moskiewskich, epokę w której naczelnym zadaniem poety jest poszukiwanie „punktu oparcia” dla człowieka ogłuszonego tupotem marszu bojówek SA i rzeką komunistycznego bełkotu zmieniającego sens słów, zaowocowały m.in. powstaniem jednego z najpiękniejszych wierszy XX międzywojennego. Jego autorem jest Henryk Domiński. Tytuł wiersza „Modlitwa”

~~
Jakie są twoje oczy, Emilio? Pochylona nad balią, rzucasz na mnie od czasu do czasu szybkie spojrzenie i znów ciemnie źrenice topisz w białym obłoku piany. Ten krótki moment, gdy wzrok nasz na drżącej linii promienia lampy naftowej znajduje punkt styczny, wystarczy zupełnie, abym pojął te prawdy w sobie, których żaden obcy człowiek nie wyrwie mi z zaciśniętej dłoni.
Ach! Emilio odkąd ty panujesz w tej nędznej izbie, przypominającej nikczemność naszego istnienia, ileż zburzyłem gmachów dziecięcej fantazji budując nową architekturę marzenia.
To do ciebie biegną moje modlitwy, na twoich starczych rękach wieszam słowa nieznane na żadnym lądzie.
W tej samej chwili ty, rozwieszając bieliznę, myślisz tkliwie: jakiż on podły ten mój wnuk!
Nie znam twoich oczu, Emilio! Mimo lat, które rzeźbią zmarszczkami twą twarz, w źrenicach zachowałaś ogrody wiosenne.
Emilio, która jesteś prostą kobietą, której dłonie żre mydło, która zwątpiłaś w gwiazdy i zwierzęta, za tobą idę, za wysokim szumem twej krwi biegnę tysiącleciem, aby odnaleźć w sobie przeszły i przyszły czas.
Emilio, otoczona zielonym warzywem, Emilio, napełniona rozmową straganów, Emilio schylona śpiewem nieszpornym, Emilio z kościanym różańcem w dłoni, daj mi srebrny liść miłości, oświeć mnie jak latarnią swą ciemną źrenicą, o Emilio, oczyść mnie, odkup mnie żarem twych oczu, doświadczeniem pokoleń, które w tobie swój początek i kres znajdują, które przez ciebie płyną jak burzliwa rzeka.
Emilio, moja niepokochana Emilio, zakonie mojej wiary
~~

Jest zdumiewające, że jest to jedyny – znany mi polski wiersz -, który jest realizacją marzenia zarówno Oscara jaki i Czesława Miłosza, o przemianie poezji współczesnej o porzuceniu przez poetów, awangardowego marzenia o wyrażeniu świata poprzez spiętrzenie metafor i nawiązaniu do źródła wszelkiej poezji – Biblii. Jan Śpiewak w „Przyjaźniach i animozjach” pisał: „Wiersz ten świadczy o niepospolitym talencie poetyckim Henryka Domińskiego. Jest to utwór bardzo samodzielny, niepodobny do tego co pisał Czechowicz, niepodobny do wierszy przyjaciół. Jeśli Juliusz Wit rozluźniał rymowany wiersz awangardowy, zbliżając się do wiersza nierymowanego i swobodnego, to Domiński nawiązuje do litanijnej frazy, uwspółcześniając utwór, dając mu nowy koloryt poprzez nowe realia, stając się także poprzednikiem tych przemian, które nastąpiły w poezji polskiej po wojnie. Domiński jest dramatyczny, szamoce się wewnętrznie, jak by nieustannie wydobywał się z grząskiej topieli. Nieprzypadkowo zapewne ułożył swój tom zaczynając od Modlitwy a kończąc Feerią alkoholiczną. Ta oda, o lekko parodystycznych tonach, na cześć uliczek Powiśla i knajp zamglonych oparem o świcie, kiedy już skończył się alkohol i zbliża się ciężki sen, śmierć przywołujący, oznaczać może rozpacz bohemy, strach wobec życia, nastrój bezradności.”.